W dzisiejszym wpisie chciałam podzielić się z Wami zasadami, jakie krok po kroku wdrążam w celu osiągnięcia mniejszego, jędrniejszego i zdrowszego ciała ;)
- Od listopada z dnia na dzień przestałam słodzić, myślałam, że to nierealne w moim przypadku, bo jak to kawusia bez 2 łyżeczek cukru? Gorzka herbata?! Na chwile obecną prawie nie pije kawy ;)) Herbata- tylko zielona do 4 dziennie.
- Tylko produkty brązowe: ryż, chlebek, makaron. Staram się zwiększyć ilość kasz w jadłospisie (średnio mi to idzie) ale poznałam dwie nowe i bardzo mi posmakowały, mianowicie kuskus i kaszę pęczak :)
- Zero masła i margaryny, znów myślałam, że w moim przypadku niewykonalne, a jednak! :) Chlebek najczęściej z twarogiem z odrobinką jogurtu i jest pysznie i...mokro ;) Nie lubię suchego jedzenia ;p
- Nie jadam nic smażonego. Jak robię dla męża schaboszczaka to dla siebie piekę albo grilluje na patelni bez tłuszczu itp. Wiele potraw często zaczynałam od podsmażenia cebulki, teraz zamiast smażyć podlewam ją wodą i duszę :) Wcale a wcale nie zmienia to smaku potraw na gorszy :)
- Staram się nie używać gotowych mieszanek przypraw...w większości zawierają glutaminian sodu :/
- Jem więcej ryb! Pieczony łosoś czy pstrąg to coś na prawdę fantastycznego! :D
- Owocki tylko do południa, oczywiście czasem zdarzy się jakieś jabłko po południu, ale bardzo rzadko.
- Codziennie garstka orzeszków, najczęściej do owsianki, laskowe, włoskie lub migdały :) Wczoraj zakupiłam fistaszki, planuje zrobić domowe masło orzechowe :)
- Ograniczam węglowodany. Kiedyś na obiad potrafiłam zjeść 100g makaronu (suchego produktu), nie ma się co dziwić, że mi tak dupsko urosło... teraz staram się ważyć i zjadać pół na pół z warzywkami :) Kilka dni temu spróbowałam fasolkę szparagową z sosem bolognese! Pyszota! :D
- Od 2 miesięcy codziennie na śniadanko jadam owsiankę! Pysznie, zdrowo i na słodko. Dzięki temu w ciągu dnia w ogóle nie ciągnie mnie do słodyczy :)
- Mleko tylko 1,5%, ograniczam do tych 100-200ml dziennie do owsianki. Zaczęłam jeść więcej twarogów, serków wiejskich, tylko jogurty naturalne i powoli przekonuje się do kefiru ;)
- No i oczywiście zero sklepowych słodyczy! :)
- Dużo więcej warzyw niż kiedyś :) Codziennie przynajmniej raz sałatka, fasolka, brokuły, kalafior, ogórek, pomidor, rzodkiewka :) Nie mogę się doczekać kiedy to wszystko będzie tańsze! W tym roku mam zamiar zrobić swoje przetwory i mrożonki :)
To są tak pokrótce zasady których staram się trzymać od lutego :) Idzie mi póki co całkiem nieźle, miałam jedną wpadkę w postaci pralinki lindt z okazji dnia kobiet...pewnie gdybym miała czysty umysł to bym tego nie zrobiła...ale niestety, nie miałam ;p No i zdarza się bardzo rzadko, ale jednak, że jestem w stanie w którym wieczorem barrrdzo chce coś podjeść, wtedy pada na suszone owocki albo orzechy. Staram się nad tym zapanować. A i rzecz która w ogóle nie powinna mieć miejsca...picie alkoholu... Zdarza się dość często, jakieś winko czy 2 piwka. Na szczęście w tym miesiącu jest cienko z kasą i wiadomo, są ważniejsze wydatki! :) Nie umiem z tego zrezygnować tak całkiem :/ Macie jakieś sposoby?!
To tyle na tą chwilę, w następnym wpisie chcę poruszyć temat kupnego masła orzechowego :)
Pozdrówki i kisiolki!
.jpg)

.jpg)
super też spróbuję wdrożyć u siebie te zasady!!
OdpowiedzUsuńmoim zdaniem nie można całkowicie rezygnować z czegoś co się lubi, bo jak wyeliminujesz całkiem to wino czy piwko to może to spowodować zaprzestanie diety. Więc wyznacz tyle granice, ile razy w miesiącu możesz się napić i w jakiej mniej więcej ilości :)
OdpowiedzUsuńDobry pomysł...tylko jakie powinny być te granice? :(
UsuńBardzo mądre zasady, sama powinnam trzymać się podobnych ;) z tym że dorzuciłabym jeszcze zero słonych przekąsek, które są moją zmorą, zwłaszcza przy okazji jakiegoś piwka czy dwóch, co niestety też dość często się zdarza - wiadomo, uroki studiów.
OdpowiedzUsuńdodaję Twojego bloga do obserwowanych i trzymam kciuki!
Ja na szczęście nie jem słonych przekąsek od 2 miesięcy (masz na myśli chipsy, paluszki itp?). Kilka dni temu mąż sobie wcinał wieczorem po czym dał mi buziaka a ja myślałam, że puszcze pawia! fuj jak te chipsy śmierdzą! ;p Modle się żeby czekoladki zaczęły śmierdzieć ;p
OdpowiedzUsuńTak, właśnie o takie przekąski mi chodzi. Nawet nie masz pojęcia jak strasznie bym chciała mieć odruch wymiotny po chipsach! :D
OdpowiedzUsuńDobre masz zasady, ale całkowita rezygnacja z wszelkiego tłuszczu też nie jest dobra (jest on potrzebny do prawidłowego funkcjonowania organizmu). Wprawdzie dostarczasz go z orzechów, ale zawsze można dodać oliwę z oliwek do innych dań i na niej od czasu do czasu coś usmażyć (ględzę a sama nie smaruję kanapek masłem ani margaryną :D), ciekawy blog, będę częściej zaglądała ;)
OdpowiedzUsuńp.s. z alko też mam taki sam problem jak Ty, ja mam jedną zasadę: raz w tygodniu piwko lub winko i tyle, staram się tego nie przekraczać, choć to i tak dużo... ale nie potrafię bez :D
Super gratulujemy motywacji :)Życzymy dalszych żywieniowych sukcesów :)
OdpowiedzUsuńwww.theothersideoffood.pl